Wigilia, która miała wyglądać inaczej

Rok temu jak zwykle spotkaliśmy się w dużym, rodzinnym gronie na Wigilii Świąt Bożego Narodzenia. Zaczęliśmy od wspólnej modlitwy i dzielenia się opłatkiem, później wszyscy zasiedli do stołu i zaczęła się kolacja. Po kilku minutach mój tato wstał od stołu i usiadł na kanapie, po czym… przestał oddychać.

Wszyscy byli zajęci jedzeniem, ale na szczęście moja bratowa zwróciła uwagę na tatę i gdy wszyscy zobaczyli co się dzieje momentalnie zerwali się od stołu. Ja w pierwszej chwili myślałam, że tato nie żyje, bo tak faktycznie wyglądał. Pochodzę z ,,medycznej” rodziny, na Wigilii był kardiolog, dwóch internistów, farmaceuta i położna, drugi kardiolog za chwilę przyjechał ze swoją rodziną. Mój brat cioteczny – kardiolog natychmiast położył tatę na podłodze i zaczął uciski klatki piersiowej. Na szczęście po kilku uciśnięciach tato odzyskał przytomność. W międzyczasie wszyscy krzyczeli, żeby dzwonić po pogotowie i pamiętam jak powiedziałam drugiemu bratu ,,Ty zadzwoń!” i dopiero wtedy faktycznie ktokolwiek to zrobił. Typowa, wypadkowa sytuacja.

Na studiach spędziłam wiele godzin na wykładach z pierwszej pomocy, ale muszę przyznać, że w pierwszej chwili byłam w takim szoku, że nie wiedziałam co robić. Widok własnego ojca, który wygląda jakby już nie żył może naprawdę wywołać panikę. Mój zawód wymaga ,,zimnej krwi” i opanowania i te wyuczone zachowania mi pomogły, bo po chwili pobiegłam pomagać bratu, ale np. moja siostra po prostu stała jak wryta. Mój mąż do tej pory się śmieje, że równie dobrze mogłaby się położyć obok i taki byłby z niej pożytek.

Można powiedzieć, że cała historia skończyła się szczęśliwie. Po kilku minutach przyjechała karetka, zabrali tatę do szpitala gdzie spędził kilka dni. Zbadano go od każdej możliwej strony i nic nie zdiagnozowano. Ot ,,takie tam” zatrzymanie krążenia, prawdopodobnie na tle stresowym.

 

Nigdy nie wiesz kiedy ktoś z Twoich bliskich albo zupełnie obca osoba, będzie potrzebowała pomocy. W takich sytuacjach jak Wam opisałam liczy się każda sekunda.

Co w takim razie zrobić?

Przypomnij sobie zasady udzielania pierwszej pomocy, w różnych sytuacjach (zatrzymanie krążenia, oparzenie, zakrztuszenie itp.). Jeśli masz okazję uczestniczyć w kursie, który jest poświęcony tej tematyce, skorzystaj z tego! Ćwiczenia na fantomie są bardzo cenne, bo dzięki temu wiemy jak mocno powinniśmy uciskać klatkę piersiową, w jakim tempie itd. Gdy pierwszy raz uczestniczyłam w takich ćwiczeniach bardzo mnie to wszystko zaskoczyło, po minucie nie miałam już siły. Bez ćwiczeń z pewnością wykonywałabym masaż serca nieprawidłowo (zbyt lekko i za wolno, a więc zupełnie nieskutecznie). Na kursach pierwszej pomocy można nauczyć się nie tylko resuscytacji, ale też zachowania w wielu innych, niebezpiecznych sytuacjach. W niektórych szpitalach organizowane są kursy dla przyszłych rodziców dotyczące pierwszej pomocy u niemowląt i małych dzieci. Jeśli nie masz możliwości skorzystania z kursu, przynajmniej poczytaj na ten temat!

 

Często myślimy sobie, że takie rzeczy nas nie dotyczą i bagatelizujemy sprawę. Oby faktycznie te informacje nigdy Wam się nie przydały. Jeśli jednak znajdziecie się w kryzysowej sytuacji, myślę, że będziecie sobie wdzięczni za te kilka minut nauki.

 

 

2 komentarze

  1. Podobną sytuację przeżyłam w Wielkanoc kilka lat temu. Wujek wstał od stołu i runął na ziemię, wszyscy krzyczeli, ktoś zaczął płakać, ciotki biegały spanikowane i moja mama stanowczo złapała za telefon i zadzwoniła na pogotowie, reszta chyba nawet o tym nie pomyślała bo byli w panice albo szoku. Kuzyn natychmiast rozpoczął resuscytację i gdyby nie to ratownicy nie mieliby już po co przyjeżdżać. Tylko dwie osoby na około 15 umiały postąpić rozsądnie w tej sytuacji. To bardzo ważne by zachować zimną krew, wyznaczyć osobę która dzwoni i tę która podejmie jakąś akcję ratunkową.

    Sonia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *