Rok blogowania! Co mi to dało?

Niedawno minął rok odkąd zaczęłam przygodę z blogowaniem! To bardzo dużo, bo na początku dawałam sobie trzy miesiące. Czas na małe podsumowanie!

 

Co dało mi blogowanie:

  • Plus 100 do kreatywności

Po pierwsze zdjęcia! Gdy blog kręci się wokół dosyć wąskiej tematyki wymyślanie zdjęć do tekstów to prawdziwe wyzwanie! Z ciekawości sprawdziłam, że do tej pory opublikowałam na blogu 16 wpisów w kategorii NPR. I weź pokaż NPR na zdjęciu na 16 sposobów! Mi to się jak narazie udaje, czasami stawiam na oczywiste skojarzenia, czasami coś mnie olśni, czasami po prostu robię zdjęcie siebie i też daje radę. Na początku miałam 0 pomysłów na zdjęcia, teraz coraz łatwiej wymyślić mi coś sensownego.

Zaznaczę, że w ogóle nie znam się na robieniu zdjęć. Na początku robiłam zdjęcia telefonem z bardzo słabym aparatem, co widać. Teraz mam bardzo dobry aparat, ale nadal robię zdjęcia w automacie, poza tym brakuje mi lamp i statywów. Jednak od początku wychodziłam z założenia, że wolę słabe autorskie zdjęcia niż zapożyczone z banku zdjęć.

Druga rzecz, która pobudza moją kreatywność to wymyślanie tematów kolejnych wpisów. Obecnie internet jest przepełniony treściami na każdy temat i naprawdę trudno jest zrobić coś oryginalnego i ciekawego.

Trzecia kreatywna praca to sama budowa wpisów. Na każdy temat można napisać na tysiąc sposobów, sztuką jest zrobienie tego tak, żeby zachować spójność, a jednocześnie zaciekawić czytelnika. Mam nadzieję, że przynajmniej czasami mi się to udaje!

  • Rozwinięcie umiejętności pisania

Nigdy nie miałam większego problemu z tworzeniem treści, ale ewidentnie im więcej piszę tym łatwiej mi to przychodzi. Oczywiście nadal popełniam masę błędów, ale moim zdaniem jest coraz lepiej.

Najciekawiej jest gdy wyczerpię jakiś temat we wpisie i muszę opublikować informację o artykule w social mediach. Raz napisana treść musi być streszczona, przerobiona i to najlepiej tak, żeby zachęcała do wejścia na bloga. Czasami idę na łatwiznę i po prostu kopiuję jakiś akapit.

  • Pokonywanie własnych barier i wyjście ze strefy komfortu

Dla mnie całe blogowanie to jedno wielkie wyjście ze strefy komfortu. Cały czas uczę się nie myśleć o tym co ludzie powiedzą, jak będę odebrana, co jeśli napiszę coś głupiego, co jak ktoś z pracy się dowie, że prowadzę bloga? Uczę się mieć wywalone najkrócej mówiąc i dobrze mi to robi. Nadal jest wiele aspektów blogowania, w których czuję się absolutnie niepewnie. Nigdy nie nagrałam ,,mówionego” instastory, nie wyobrażam sobie też nagrywania filmów. Do instastory będę próbowała się przekonać metodą małych kroczków i to będzie maksymalnie dziwne doświadczenie. Myślę, że warto się przełamać chociażby dla budowania pewności siebie. Dajcie znać czy w ogóle chcielibyście, żebym czasami do Was pogadała. 🙂

  • Nauka systematyczności

Zawsze byłam systematyczna i zorganizowana, ale blogowanie jeszcze bardziej nauczyło mnie planowania z wyprzedzeniem i trzymania się ustalonych założeń.

  • Bycie informatycznym ninja

Zawsze miałam problem z technologią i to, że w dużej mierze sama ogarniam prowadzenie bloga od technicznej strony to dla mnie ogromny sukces! Dużo się nauczyłam przez ten rok i czuję, że to dopiero początek. Okazuje się, że wprowadzenie jakiejkolwiek nowej rzeczy to godziny spędzone na konfiguracji, ale jak już się siądzie do komputera to wciąga!

  • Plus 100 do cierpliwości

Rozpoczynając blogowanie zakładałam dwa scenariusze. Pierwszy: nikt nie będzie tego czytał i zamknę interes po 3 miesiącach. Drugi: tysiące będą czytać mojego bloga i wszystko samo się rozkręci. Żaden scenariusz nie okazał się prawdziwy, bo mam czytelników, ale nie aż tylu. Przyrost jest niewielki, ale dosyć systematyczny. To wszystko wymaga ode mnie ogromnej cierpliwości i tworzenia tego miejsca dzień po dniu, małymi krokami. Bez znajomości w blogosferze, genialnego pomysłu albo po prostu szczęścia dotarcie do szerszej publiczności jest naprawdę bardzo trudne.

  • Wytrwałość

Jak wiecie na początku roku przeszłam kryzys, wypalenie – zwał jak zwał. Myślę, że ten czas był mi potrzebny, bo mam teraz więcej energii do działania. Cieszę się, że się nie poddałam, bo mam jeszcze dużo pomysłów, które chciałabym tu zrealizować. Wykazałam się wytrwałością i jestem z tego dumna!

 

Minusy blogowania

Żeby nie było za różowo powiem Wam o kilku minusach blogowania, które odkryłam przez ten rok.

  • Trudność z dotarciem do czytelników

Tak jak pisałam, bez znajomości jest bardzo trudno znaleźć odbiorców. Wszyscy, którzy osiągnęli jakiś sukces w internecie mówią zgodnie, że czasami trzeba stawać na głowie, żeby ludzie się o Tobie dowiedzieli, to się nie robi samo. A czasami można zrobić super robotę i i tak nic z tego nie będzie, bo wiatry facebooka i instagrama akurat wieją w inną stronę. I mówiąc zupełnie szczerze jest mi przykro jak widzę, że profil polegający na publikacji zdjęć kota ma 30000 odbiorców, a wartościowe, przydatne, merytoryczne treści muszą walczyć o jakikolwiek zasięg.

  • Konieczność bycia online

Ja wiem, że na tym właśnie polega praca blogera, że to właśnie o bycie online chodzi, że nie można sobie usiąść i opublikować artykuł, bo NIKT tego nie zobaczy, że trzeba być codziennie dostępnym, aktywnym, poinformowanym co tam w blogosferze i u czytelników słychać.  Zupełnie czym innym jest czytanie i podglądanie ulubionych blogerów wtedy kiedy mamy na to ochotę, a czym innym publikowanie własnych treści. Oczywiście są osoby, które to lubią. Ale wyobraźcie sobie, że idziecie na spacer i macie z tyłu głowy, że dobrze by było zrobić zdjęcie z tego spaceru, albo cokolwiek nagrać itd., no bo jak nie publikujesz to cię nie ma. Mnie osobiście to męczy. Pół biedy jak ktoś utrzymuje się z bloga, można to wtedy potraktować jako pracę, za którą dostaje się pieniądze. Zastanawiam się tylko czy takie publikowanie non stop nie robi się później uzależniające, są przecież osoby, które np. bez przerwy nagrywają instastory, nawet na wakacjach. 

  • Trudność w zarabianiu na blogu

Istnieje stereotyp, że blogerzy dużo zarabiają. Rzeczywiście pewnie niektórzy dużo zarabiają, ale mam wrażenie, że to jest garstka ludzi. Żeby utrzymywać się z bloga trzeba włożyć w to naprawdę dużo czasu i pracy. Trzeba mieć duże zasięgi, żeby ktokolwiek był zainteresowany współpracą.

  • Konieczność poświęcenia masy czasu

Blogowanie wydaje się takim niezobowiązującym zajęciem, w końcu hobbystycznie po godzinach można pisać artykuły. Tymczasem blog wymaga poświęcenia naprawdę sporej ilości czasu. Ja nie prowadzę bloga na pełen etat i obecnie poświęcam mu 5-15 h tygodniowo. To naprawdę dużo jak na hobby! Samo pisanie artykułów to czubek góry lodowej. Im bardziej blog jest rozbudowany (social media, newsletter, własne produkty, sklep, współprace) tym więcej wymaga czasu, dlatego większość popularnych blogerów w pewnym momencie zatrudnia osoby do pomocy.

 

Podsumowując

Cieszę się, że zdecydowałam się prowadzić bloga, bo wiele się dzięki temu nauczyłam i zobaczyłam, że blogowanie to nie jest błahostka. Mam nadzieję na więcej, chcę rozwinąć to miejsce i dotrzeć do większej ilości osób. Nawet jeśli tak się nie stanie, cieszę się, że spróbowałam swoich sił w tym wirtualnym świecie.

Dziękuję wszystkim, którzy byli ze mną przez ten rok! Czym byłby blog bez czytelników?

 

Na koniec mam prośbę

Z okazji tej małej rocznicy może podzielisz się ze mną tym co dał Ci mój blog? Jakie wartości stąd czerpiesz? Może coś co napisałam przydało Ci się w życiu? Albo po prostu napisz co myślisz o tym moim całym blogowaniu. Będę wdzięczna za każdą wiadomość!

 

 

4 komentarze

  1. Poszukując informacji na temat ciaży i porodu, weszlam na twojego bloga. Jest tutaj wiele fajnych artykułow nietylko z tego zakresu, jednak chcialabym dowiedziec sie jeszcze wiecej na temat porodu i to okiem połoznej! Ciesze sie, ze piszesz o czymś wiecej niz tylko o NPR.

    Asia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *