Moje fit cele na resztę życia!

Dzień obrony stał się w mojej głowie magiczną linią, która oddzielała stare życie od nowego. Już kilka miesięcy temu zaczęłam się zastanawiać nad zmianami, które muszę wprowadzić po skończeniu studiów. Co mnie do tego zmotywowało i jakie to zmiany? Chcę się tym z Wami podzielić, bo łatwiej jest mi wytrwać w postanowieniach jak ogłoszę je wszem i wobec, ta zasada psychologii u mnie się bardzo sprawdza.

 

Motywacja

Pracuję z położnymi, których średnia wieku to 45-50+. Codziennie słyszę narzekania, jak to było dobrze jak były takie młode jak ja i jak teraz nie mają na nic siły i wszystko boli. I wiecie co? Uznałam, że w wieku 50 lat nie chcę mówić tego samego. Chcę cieszyć się dobrą kondycją i zdrowiem najdłużej jak to możliwe, a nie wzdychać do tego co było (oczywiście pomijam zdarzenia losowe takie jak choroby). Jak zamierzam to zrobić?

 

Cele:

  1. Zmiana nawyków żywieniowych

Chodzi mi to po głowie od ładnych kilku lat i podejmowałam już kilka prób, jednak teraz mam konkretny plan wprowadzania zmian w życie!

Co chcę zmienić:

  • zupełnie zrezygnować z fast foodów, aktualnie zdarza mi się raz na jakiś czas wyskoczyć na ,,kebsa”
  • ograniczyć ilość cukru w diecie
  • zmniejszyć kaloryczność potraw
  • zwiększyć ilość warzyw i owoców

Klasyka. Jednak moje założenia są zbyt ogóle i muszę ubrać je w konkretny plan.

Plan zmian:

  • Już od jakiegoś czasu zamieniam domowe wypieki, których głównym składnikiem jest masło, mąka i cukier na takie z użyciem np. daktyli, migdałów czy bananów. Mam na tym koncie spektakularne porażki, w których cały wypiek lądował w koszu, ale też kilka sukcesów. Migdałowej nutelli, którą znacie z mojego instastory nie zamieniłabym na nic innego! Skoro można jeść słodkości bez wyrzutów sumienia, to czemu nie? Wiem, że i z takimi słodyczami można przesadzić, bo swoją kaloryczność mają, ale przynajmniej przemycam w nich składniki odżywcze zamiast chemii.

  • Pozbyłam się z domu już większości sklepowych słodyczy tak, żeby nas nie kusiły (głównie męża!). W pracy dostaję czekoladki bardzo często, ale postanowiłam ich nie zabierać do domu, moje koleżanki są z tego bardzo zadowolone!
  • Moja kuchnia zaopatrzona jest w zestaw mąk, na które nawet powstały specjalne półki. Chodzi o to,  żeby nie korzystać tylko z mąki pszennej, która z tego co wiem nie jest zbyt zdrowa, ale używać mąk pełnoziarnistych, żytnich czy orkiszowych. Zamiast cukru używam miodu lub ksylitolu. Planuję robić zapasy takich pewniaków jak daktyle czy orzechy, żeby w wolnej chwili na szybko przygotować coś pysznego!

 

 

  • Od kilku miesięcy praktykujemy tygodniowe menu obiadowe. Raz w tygodniu siadam i przygotowuję listę zakupów i razem z mężem jedziemy do sklepu. To już nasz rytuał. Dzięki temu posiłki są bardziej urozmaicone i mniej jedzenia się marnuje. Mam zamiar planować posiłki bardziej szczegółowo uwzględniając np. niektóre kolacje, bo nadal zdarza mi się latać po 1 rzecz do sklepu.
  • Najważniejszym punktem zmian jest stworzenie zupełnie nowej, osobistej książki kucharskiej. Jest to segregator tak aby łatwo było dodawać przepisy do poszczególnych kategorii: śniadania, przekąski, zupy, dania główne, desery. W moim obecnym zeszycie do gromadzenia przepisów przeważają dania wysokokaloryczne, z małą ilością warzyw. Może 10 – 20% uda mi się przepisać do nowej książki. Dlaczego uważam, że to najważniejszy punkt? Zauważyłam, że gdy jestem głodna sięgam, bo sprawdzone dania typu jajecznica z kiełbaską i szczypiorkiem. Dużo tłuszczu, mało witamin. Spis, który będzie zawierał pomysły i przepisy na śniadania i przekąski pozwoli mi na wprowadzenie urozmaiconych posiłków w ciągu dnia, bez przeszukiwania na szybko internetu w poszukiwaniu inspiracji. Poza tym to będzie narzędzie do tworzenia tygodniowego menu. Wybranie kilku zdrowych przepisów z listy samych zdrowych przepisów to będzie łatwizna!

 

  • Z powodu przeziębienia w środku lata (!) przeleżałam wczoraj cały dzień w łóżku i wykorzystałam ten czas na szukanie nowych przepisów. Znalazłam wstępnie około 40, muszę je tylko podrukować tak, żeby mieć do nich łatwy dostęp. Te potrawy wyglądają tak apetycznie, że mam ochotę zrobić wszystkie naraz! Plan jest taki, żeby wypróbować w ciągu tygodnia 1 – 2 nowe przepisy, muszę wprowadzać zmiany stopniowo, bo inaczej mój mąż może tego nie przetrwać psychicznie. Potrawy, które się sprawdzą będą wędrowały do segregatora. Segregator ma być wypełniony samymi pewniakami, ze zgromadzonych przepisów chcę wyłonić te, które są naprawdę smaczne i do których chętnie wrócę. Uważam, że jeśli zmiana ma być trwała to co jemy musi być naprawdę dobre, a nawet lepsze od tego co jedliśmy wcześniej. Inaczej zawsze prędzej czy później wrócimy do starych nawyków.
  • Cel końcowy jest taki, aby na co dzień korzystać tylko ze zdrowych przepisów. Jak szybko uda mi się to zrobić? Patrząc zdroworozsądkowo myślę, że muszę dać sobie rok, tak, żeby przejść przez wszystkie pory roku i mieć czas na wypróbowanie wielu przepisów, mam świadomość, że sporo z nich będę odrzucać. Ale jestem tak nakręcona jak nigdy, więc mam nadzieję, że się uda!

 

2. Aktywność fizyczna

I tu zaczynają się schody, bo ze sportem nigdy nie było mi po drodze, moja kondycja jest zerowa. Nie pamiętam ile razy zaczynałam biegać, chodzić na basen itp. Zawsze brakowało motywacji, jednak teraz jest ona na tyle silna, że zamierzam spróbować jeszcze raz i tym razem wytrwać.

Co chcę zmienić:

  • wprowadzić aktywność fizyczną do codziennego życia. Takie proste, a takie trudne!

Plan zmian:

  • Wraz z przygotowaniem tygodniowego menu chcę wpisywać w mój plan treningi. Mam pracę zmianową więc nie ma opcji, żeby ustalić, że zawsze w poniedziałek, czwartek i sobotę ćwiczę. Potrzebuję uwzględnienia aktywności w planie konkretnego dnia. Na razie przyjmuję liczbę trzech półgodzinnych treningów tygodniowo. Mało, ale dla mnie to będzie wielkie wyzwanie!
  • Marzę o znalezieniu ,,swojej” aktywności czyli, takiej która będzie mnie cieszyć, a zmęczę się przy okazji. Lubię grać w sqasha, tenisa, ringo, badmintona, lubię też pływać. Jednak to są zajęcia, które wymagają zorganizowania pt.: umów się z kimś, spakuj się, zarezerwuj salę, pojedź tam, zapłać, umyj się, wysusz włosy, wróć. Wiem, ze na dłuższą metę to nierealne. Potrzebuję aktywności na tu i teraz, dlatego:
  • Chcę dać bieganiu kolejną szansę i wytrwać przynajmniej miesiąc, żeby dać sobie szansę na uzależnienie od endorfin. Tym razem zacznę od slow jogging, co w przypadku braku kondycji może być najlepszą opcją.

 

Niby to tylko dwa cele, ale jakie ogromne wyzwanie! Jeśli uda mi się wprowadzić te pomysły w życie, zmieni się zupełnie jego jakość. Liczę na to, że poprawi się stan mojej cery i będę miała więcej energii, bo teraz często na nic nie mam siły, jak stara babcia, a naprawdę wierzę, że odpowiednią dietą i ruchem można to zmienić. Dodatkową motywacją jest świadomość, że kiedy na świecie pojawią się dzieci to bez wyrobionych wcześniej nawyków nie ma co marzyć o zdrowym stylu życia. Z pewnością nie znajdę wtedy czasu na szukanie nowych przepisów czy aktywności.

 

Dajcie znać czy podobał Wam się ten wpis! Chcielibyście od czasu do czasu poczytać coś ,,pozamedycznego”?

No i jak to jest u Was ze zdrowym stylem życia? Jeśli macie jakieś ciekawe, sprawdzone przepisy koniecznie się nimi podzielcie, czekam na inspiracje 🙂 Ja z pewnością będę się dzielić najlepszymi przepisami na instastory! A może macie jakiś patent na to jak zacząć ćwiczyć?